Kasprowy - na moje nogi!
Kiedy miałem 5 lat zdobyłem pierwszy wielki szczyt. Tak, tak, był dla mnie naprawdę wielki! Kasprowy Wierch – 1987 m.n.p.m. Co prawda wszedłem już kiedyś na Czantorię ale to jednak nie to samo. Pierwszy raz w wyskokich górach, naszych polskich Tatrach i rodzice od razu wyciągnęli mnie na Kasprowy! Trochę marudziłem, to prawda … ale tata obiecał, że w dół zjedziemy kolejką. No dobra, pomyślałem, chyba się opłaca…
Nasz szlak zaczynał się w Kuźnicach, przeszliśmy Doliną Jaworzynki do Przełęczy między Kopami, a z niej do Schroniska Murowaniec. Tutaj mieliśmy pierwszy dłuuuuugi odpoczynek, bo te wcześniej były takie krótkie… stawaliśmy przez moje marudzenie… Ale teraz już wiedziałem po co wchodzi się na górę. Było pięknie, otaczały mnie ogromne skały, jak potwory, powietrze pachniało, rośliny wyglądały inaczej, było ich mniej i mniej, a z każdym krokiem zbliżałem się nieba, dodytakałem chmur i poczułem się jakbym był w bajce. Nogi przestały boleć, a do szczytu i kolejki było coraz bliżej. Doszedłem … i wiecie co? Byłem z siebie dumny! Ja i moi rodzice. A kiedy już zjechaliśmy kolejką w dół (tak, zjazd kolejką to też frajda, nagroda za zmęczone nogi) zrozumiałem, że lepiej jest wejść na górę niż męczyć nogi stojąć w tej ogromnej kolejce do kolejki
lat i jeszcze mnie tam nie zabrali… Szkoda, kiedyś z pewnością ich namówie!
Świetna przygoda, a najważniejsze, że wcale nie tak daleko
A co Wy na to? Lubicie góry? weszliście kiedyś na Kasprowy? A może polecacie jakiś inny piekny szczyt bezpieczny dla dzieci?
Polak Mały - Radek






Komentarze
Prześlij komentarz